Kosą po patelni Miejsca i ludzie Łódź – moja przystań, moje miasto

Łódź – moja przystań, moje miasto

10 min. czytania
4
0

Łódź, w której się urodziłem to szare, robotnicze i brudne miasto… przynajmniej dla wielu, którzy ją tylko odwiedzali. Dla mnie jednak to było zawsze miasto kontrastów, kolorów i moja bezpieczna przystań, do której zawsze będę wracał, z którą jestem związany emocjonalnie. To miasto nie tyle co się kocha, bo i jednocześnie można go nienawidzić, ale ma się je we krwi. Zobaczcie Łódź z mojej perspektywy i Sami oceńcie czy warto tu zajrzeć i czy stereotyp brudnej, robotniczej Łodzi jest dalej aktualny.

Urodziłem się dość dawno, tak więc faktycznie podczas gdy dorastałem działały jeszcze fabryki, na ulicach było średnio kolorowo, a piękne secesyjne kamienice i pałace fabrykanckie były w opłakanym stanie. Mieszkańcy Łodzi jednak musieli w tym mieście jakoś żyć i funkcjonować i robili to z fantazją – chyba by nie zwariować i wyrwać się z robotniczego kieratu. Czasem jest szaro…

… ale potrafi być kolorowo. Miasto to miało zawsze dużo zieleni miejskiej. Pełno parków, kilka stawów i dwa tętniące życiem kompleksy leśne na terenie miasta – Zdrowie i Łagiewniki. Ludzie uciekali z szarych ulic w zieleń. Było to miasto włókiennicze, więc nie było trudno o kolorowe ciuchy i pamiętam, że właśnie tak – barwnie i nietuzinkowo ludzie starali się tu ubierać. Całe rzesze kolorowych ludzi w parkach… dziwne wspomnienie, prawda?

Kolory w Łodzi również tworzono. To, od kiedy pamiętam, miasto sztuki. Filmy, teatr, muzyka, sztuki plastyczne. Wszystko kwitło i się rozwijało jakby własnym życiem. Ulica Piotrkowska, która jest sercem Łodzi, skupiała na swoich płytach chodnikowych, różne wyrazy artyzmu. Zawsze było w jej okolicach pełno teatrów, kin, pubów, restauracji, klubów muzycznych i galerii. Sam starałem się tworzyć cząstkę tej kultury i wielu moich znajomych coś tworzyło. „Miasto czterech kultur”, a dla mnie miasto kulturalne w szerokim słowa tego pojęciu. Tu zawsze się coś działo i zawsze to było ponad podziałami – takie multikulti, jaszcze zanim to słowo stało sie modne. Wystarczyło wyjść na Pietrynę i ktoś ze znajomych tam był. Tu grał ktoś na gitarze, tam coś się działo, można było pooglądać ciekawe wystawy, posłuchać muzyki na żywo w knajpach. To miasto żyło na tej ulicy i żyje dalej.

Dość historii. Przez lata obserwowałem jak moja Łódź się zmienia. Stare kamienice zyskiwały nową twarz. Ulice zamieniały się w deptaki. Wielkie fabryki się zamykały i ustępowały miejsca nowym budynkom. Powstawały nowe miejsca rozrywki i kultury, niestety też rozkwitały co rusz to nowe galerie handlowe. Chyba w przeliczeniu na mieszkańca mamy najwięcej takich w Europie (ale może to plotka). Chociaż akurat Manufakturę warto zobaczyć, bo jest to galeria, ale nie tylko i unikalna. Łódź się czyściła i piękniała. Kilka lat temu z niej wyjechałem. Przeniosłem się na Śląsk, do bardzo podobnego miasta. Katowice, klimatycznie były równie mi bliskie. Jednak gdy po latach wróciłem na stare śmieci, zacząłem odkrywać nowe oblicze Łodzi.

Powrót to był szok. Powstało w tym czasie wiele nowych obiektów. Arena, odnowione stadiony, Dworzec Fabryczny, nowe odnowione kamienice i co mnie cieszy również podwórka. Sporo ulic zamieniono w deptaki, co jest naprawdę pozytywne. Pełno nowych murali. Nowe drogi, firmy, hotele. Łódź tętni życiem, wydarzeniami i turystami. To zupełnie inne miasto, a jednak dalej moje i klimatyczne. Różowo całkiem nie jest bo z racji tego, że to miasto w budowie i przebudowie, to utrudnień sporo – szczególnie komunikacyjnych. Jednak widać, że się rozwija i zmienia na moich oczach.

Łódź zawsze dla mnie była miastem imprez. To tu właśnie odbywają się koncerty, wystawy, przeglądy. Sam przez pewien czas tworzyłem motoryzacyjne oblicze tego miasta współorganizując różne imprezy. To chyba jedyne miasto, w którym nikt nie robił za dużych problemów, by zamknąć główne ulice i przeprowadzić wyścigi na 1/4 mili. Pomysł i robimy. Wiele rzeczy tak się tu właśnie, udało przeprowadzić, głównie dzięki ludziom – pełnym pasji i dobrej woli. Festiwal Światła, Festiwal Łódź Czterech Kultur, Transatlantyk Festiwal, OFF Festiwal… i wiele, wiele innych imprez i wydarzeń jest na stałe wpisanych w życie Łodzi. Powstały centra kulturalne, konferencyjne, wystawiennicze jak np EC1.

Łódź zawsze miała kompleks bycia miastem, za blisko Warszawy. Obecnie to miasto, do którego Warszawa przyjeżdża się bawić i kupować. To, że to mniejsze miasto sprawiło, że ceny są na rozsądnym poziomie. Dzieje się bardzo dużo, super klimat i atmosfera, przyciągają turystów. Na szczęście też rozbudowuje się w szybkim tempie baza noclegowa i rozwija lotnisko. Połączenia ze stolicą stały się sprawne i szybkie. Powstało tez sporo nowych firm i zakładów pracy, co sprawia, że ludzie przestali wyjeżdżać za większymi zarobkami, a osiedlają się tutaj i żyją spokojnie i ciekawie.

Zawsze mi się tu dobrze żyło. Kocham to miasto i ono chyba wie o tym i odwdzięcza mi się tym samym. Jest tu zielono, spokojnie, rozrywkowo, ciekawie. Żyją tu wspaniali ludzie, ciężko pracujący, ale posiadający jedną fajna cechę – nie spinają się za bardzo. To przyjazne klimatycznie, odmienione miasto – moja przystań, moje miasto.

Ciekawe? Podziel się z innymi:
  • 46
  •  
  • 1
  •  
  •  
  •  
    47
    Udostępnienia

4
Napisz coś od Siebie

avatar
2 Comment threads
2 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
Kosą po patelniAnia WesołowskaKasia Potargana Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Ania Wesołowska
Gość

W Łodzi byłam 3 razy. Pierwszy raz wiele lat temu, przejazdem. Dosłownie mignęłam przez Piotrkowską do knajpy orientalnej, którą wszyscy znajomi polecali – klasyk, barak, który wyglądem nie zachęca, ale fantastycznie karmi! Do dziś w moim rodzinnym mieście mówią, że jak najlepszy „chińczyk”, to w Łodzi 🙂 Druga wizyta w kwietniu w tym roku. Najpierw dostałam pyszne ciasto od znajomego blogera (może go nawet znasz? 😉 ), czyli od Ciebie. To był super wstęp, bo miejsce tak samo zachwycające, jak deser. Fakt, jak wspomniałeś, czasem rozkopy, czasem może trochę tynk jeszcze obdrapany, ale mam świetne porównanie. Moja Bydgoszcz od zawsze… Czytaj więcej »

Kasia Potargana
Gość

Kiedyś chciałam mieszkać w Gdynii, w Wiedniu, ale teraz już mi przeszło. Doceniłam…

Kosą po patelni

KOSĄ PO PATELNI, czyli... o życiu od kuchni. Ta strona to nie tylko zbiór przepisów kulinarnych, ale również moje myśli, pasje, porady, ciekawe miejsca i ludzie oraz historie z jedzeniem w tle. Gotowanie to jedna z moich pasji i pewnie o kuchni będzie tu najwięcej ale myślę, że każdy znajdzie coś dla Siebie. Zapraszam do komentowania i dzielenia się przemyśleniami, jak również do śledzenia moich profili na portalach społecznościowych.

Patronite