Zamiast przepisu

4 minuty czytania
0
428

Dzisiaj nie będzie przepisu. Pierwszy raz od kiedy powstał blog, zwyczajnie nie mam motywacji by coś ugotować. By kogoś karmić trzeba mieć do tego serce, dobrą wolę, pasję, chęci – inaczej staje się to mało jadalne. Dzisiaj stać mnie jedynie na odgrzanie parówek i dla ubarwienia sobie życia, posmarowanie ich ketchupem. Dobra dodam sobie jajko na miękko i pomidorki bo bleh…

Zamiast przepisu

Zawsze główną motywacją do gotowania czegokolwiek, była radość z jedzenia. Sam proces gotowania też bawi, owszem. Jednak to jak ktoś zajada to co zrobiłeś ze smakiem i wszystko znika szybko z talerzy, jest główną siłą napędową. Gotowanie tylko dla siebie, to jakaś porażka. Można sprawiać przyjemność samemu sobie, ale nie macie tak często, że już podczas przygotowania posiłku w zasadzie się nim najedliście. Zapach, smak już znany, ułożymy nawet to ładnie na talerzu to i tak nie ma elementu zaskoczenia. Dla mnie to taka praca dla samej pracy, a potem zero przyjemności. Jak jem sam, to mam zazwyczaj ochotę zjeść to prosto z garnka, próbując i zostawić.

Do tego by gotować z pasją nie potrzebuję jedynie, klientów. Nieodzownym elementem jest obecność muzy. Bo z gotowaniem to jak ze sztuką, siadasz przed płótnem, masz pędzel farby i tak siedzisz i myślisz co namalować. Jak nie przyjdzie natchnienie to jesteś w czarnej d… i nic nie poradzisz. Zawsze potrzebowałem inspiracji, pomysłu… wystarczy: ale mam ochotę na makaron. Chyba nie sprawdził bym się w zarządzaniu restauracją, bo skomponowanie menu by było dla mnie wyzwaniem nie do przejścia. Jednak jak mi ktoś przyniesie na karteczce: 2 razy sznycel to z chęcią zabieram się do pracy.

I wracamy do dnia dzisiejszego – niemoc twórcza albo tfurcza, brak smaku, chęci to po co Was truć? Humor pod psem, nastawienie do życia czarne jak moje myśli. Ci z Was, którzy mnie znają wiedzą, że nie spotyka mnie to często, tak więc lepiej bez czekolady lub sernika nie podchodzić. A może upiekę sernik na pocieszenie? Taaaaa…. zjem cały potem i wszystkie kg. nadmiarowe, które zrzuciłem przez ostatnie 3 miesiące, wrócą jak bumerang. Upiec komuś sernik? Odbiór tylko osobisty, bo muszę zobaczyć radość w oczach.

Komentarze

Śmiało, nawtykaj mi lub pochwal za to co napisałem. Każdy komentarz jest cenny. Aby skomentować wystarczy zalogować się za pomocą jednego z kont: Facebook, Disqus, Twitter lub Google.

Niestety wykluczyłem ze względu na spam, możliwość wstawiania linków w komentarzach. Chcesz bym coś zobaczył, napisz mi w mailu. Nie zbieram i nie przechowuję Twoich danych osobowych - więcej na temat warunków komentowania znajdziesz w Polityka prywatności.

Zobacz też

Życie z ogrem – przygoda czy udręka?

Przynajmniej Ci, którzy mnie poznali osobiście wiedzą, że mam naturę ogra. I to nie tak w …