w ,

W Internecie wszyscy kłamią – druga twarz zza monitora



Nie od dzisiaj wiadomo, że dystans i poczucie anonimowości daje nam w Internecie więcej odwagi. Często też kreujemy rzeczywistość alternatywną. Trochę upiększoną, bo wrzucamy tylko to co fajne. O wiele łatwiej mijamy się z prawdą i o wiele łatwiej też można przemilczeć to co niewygodne.

Podstawowym grzechem jest jednak to poczucie bezkarności naszych działań. Wydaje nam się często, że możemy wszystko napisać, każdego skrytykować, opluć, poniżyć, a i tak nic nam nikt za to nie zrobi. Możemy być kim chcemy założyć lewe konta, profile, maile – przecież to nie ja.

Jeszcze śmieszniej jak ktoś to robi zupełnie bez ukrywania się, za drugą tożsamością. Uważa że kabel sieciowy i monitor to już wystarczająca ochrona. Czując się bezkarny i dodatkowo dumny z tego co robi: “Tak to ja i co mi zrobisz?”.

Czy zatem w Internecie wszyscy kłamią? – Powiem szczerze, że zdecydowana większość tak. Czemu? – Już wyjaśniam na prostych przykładach i może zobaczysz w nich i własne działania.

Kreowanie pozytywnego lub negatywnego przekazu.

Niby to nie kłamstwo, ale jeśli nagminnie się powtarza i staje się sposobem na pozyskanie like czy reakcji od ludzi to jest to działanie celowe, zakrzywiające faktyczny obraz. Wiecznie uśmiechnięta twarz w ciekawych kolorowych miejscach. Piękne dania na stole, cudni znajomi, cudne chwile. Ty to masz takie cudowne to życie…. Lub zupełnie na odwrót jedziemy na litości. Jak mi strasznie wszędzie pod górę. Jaki ja nieszczęśliwy jestem – ludzie pomóżcie dobrym słowem chociaż – przytulcie emotką. A czy życie takie jest?

Pytanie jakie się pojawia w tym momencie to: po co pokazujemy w ogóle światu to co się dzieje. I drugie: dlaczego w jakiś konkretny określony sposób. To akurat proste – potrzeba uwagi. Nie jestem psychologiem więc to tylko moje rozważania, a nie fachowa opinia, ale jedni mają niska samoocenę, a drudzy są zwyczajnie samotni. Kłamią kreując pewien stan, by zyskać zainteresowanie i poczuć się częścią grupy ludzi, którzy są z nimi na dobre i na złe.

Krzyk zza monitora

Kolejny problem to nadmiar odwagi. Większość z nas jest w mniejszym lub większym stopniu wkurzonych. Praca, dom, dzieci… Niezbyt często też potrafimy rozładować to napięcie, które w nas narasta. Dajmy na to Babcia Stasia, swoją drogą przesympatyczna staruszka, kochana dla swoich wnuków, nienawidząca synowej z lichą emeryturką. Dobra poczciwa istota, której jeden z wnuków pokazał co to FB. Siada do monitora i zamienia się w polujące zwierzę. Komu by tu dziś dowalić. Wiecie, że jedne z najgorszych komentarzy jakie znajduję w sieci, należą właśnie do osób starszych… Ale to nie tylko ich dotyczy.

Zastanawiające jest kiedy taka osoba kłamie. Będąc miłą i sympatyczną osobą w życiu realnym czy będąc wredną i chamską łajzą przy komputerze?

Przekłamane dane

Internet pozwala w bardzo prosty sposób kreować rzeczywistość. Firma w garażu prowadzona przez 1 osobę może mieć piękne biuro, kilka działów i setki zadowolonych klientów. W tej chwili możemy wszystko kupić. Siedzibę – wynająć na godziny. Opinie i oceny – napiszą je za nas specjaliści. Ruch na stronie, automatyczne biura zgłoszeniowe, listy mailingowe, lubiących nas użytkowników, zasięgi. Wszystko jest na sprzedaż. Naginamy rzeczywistość by nas lepiej postrzegali. By uzyskać lepsze zlecenia i lepiej zarobić.

Dotyczy to prawie każdego, kto prowadzi jakąkolwiek działalność w Internecie. Firmy pokazują się z lepszej strony i jako większe, by przyciągnąć klienta. Blogerzy zawyżają statystyki pisząc jaki to oni mają ruch na stronie, bo osiągnęli go 7 miesięcy temu na święta, a że teraz kicha – to się nikt nie połapie. Wykonujemy zdjęcia które poprawiamy w programie graficznym i nakładamy filtry. Ogólnie sztuczna powłoka na wszystkim.

Pozorna anonimowość

Niestety, zdajecie sobie sprawę, że to wszystko jest możliwe do weryfikacji? Albo może stety bo możemy w ten sposób sami nie wpaść w pułapkę, albo odciąć się od osób toksycznych. Mało ludzi wie, że zawsze da się poszukać głębiej. Do tego mało ludzi chce to robić. Przecież pisali w Internecie to musi być prawda. Świat nam się skurczył, a Internet nie zapomina. Chodzi o to, że człowiek w obecnych czasach rzadko jest anonimowy. Po tym co robimy w Internecie zawsze zostaje cyfrowy ślad. jesteśmy w pewien sposób śledzeni przez to co piszemy, gdzie zaglądamy jakie mamy IP. Ba teraz nawet pogadajcie z kimś przez telefon o tym, że chcecie kupić pralkę i tego samego dnia zobaczycie na różnych stronach kilka reklam sprzętu AGD.

Wspomniana Babcia Stasia nie ma wiedzy o tym, że istnieje coś takiego jak VPN. Nie ma też poczucia, że czytają to też jej znajomi i rodzina. Przecież pisze na jakimś obcym dla innych profilu Zofii ze Szczecina. Obnażenie nieuczciwej firmy czy blogera to też tylko chwila są rejestry, narzędzia można sprawdzić adres i wiarygodność opinii. To naprawdę nie jest trudne.

Konsekwencje

Skąd zatem w nas takie poczucie, że tu wszystko wolno i się nikt nie połapie? Szczerze nie mam pojęcia. Z drugiej strony jeśli czujemy się lepiej z tym, że nas inni postrzegają w lepszy, fajniejszy sposób, to czemu tego nie robić? Byle nie żyć w tym stanie jakby był prawdziwy. Jedna zasada i tu mówię do Babci Stasi – nie krzywdzić.

Musimy o tym pamiętać, że to co robimy, czyta i widzi po drugiej stronie żywy człowiek. Jest on zupełnie jak my, czujący i myślący. Czasem zanim coś napiszemy, zastanówmy się czy warto. My kłamiemy – inni oszukują nas – zamknięty krąg, który w każdej chwili możemy przerwać – zwyczajnie idąc pod prąd. Nie dajmy się nieść stadu. I do tego jak i chwili refleksji Was zachęcam.

Podziel się z innymi
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Katarzyna

Dla mnie takie obrażanie innych w interncie to nie nadmiar odwagi a tchórzostwo. Odwaga jest wtedy, gdy mówimy coś komuś w cztery oczy, z otwartą przyłbicą.