Kosą po patelni Tematy społeczne Reklama – manipulacja podświadomością

Reklama – manipulacja podświadomością

14 min. czytania
1
0

Będzie tu trochę oklepanych frazesów, bo w zasadzie odkryć coś nowego w tym co nas otacza z każdej strony, jest dość ciężko. Jeśli uważasz, że nikt Cie nie kontroluje, to pewnie jesteś w rękach specjalistów. To zdanie przeczytane gdzieś w sieci dobrze oddaje stan w jakim tkwią nasze wyprane umysły. Bombardowani informacjami, kłamstwami, złudzeniami optycznymi i stale kontrolowani na poziomie podstawowych wyborów, tworzymy społeczeństwo zombie, nawet sobie tego nie uświadamiając. Główna kontrola nad nami zaczyna się jednak nie w świadomym przekazie, jaki do nas dociera, a na poziomie naszej podświadomości.

"Radykalne zmiany opinii publicznej to wynik hipnozy wywołanej przez środki masowego przekazu."
George Orwell

To właśnie głównie media kreują naszą rzeczywistość. To jakie dostajemy newsy i reklamy, w jakiej częstotliwości i formie, sprawia że pewne myśli zostają nam zaszczepione. Po wielokrotnym przekazie wiele z nich przyjmujemy jako swoje. Możemy być specjalnie trzymani w ciągłym poczuciu niepewności lub pełni szczęścia, zależnie od potrzeb. To jaką papką zostaniemy nakarmieni wpływa bezpośrednio na to jak żyjemy. Pamiętasz pewnie i masz głęboko w swojej głowie teksty i melodie piosenek z wielu reklam, pamiętasz obrazy, pamiętasz slogany i hasła. To wszystko zapada w naszej podświadomości. Łatwiejszy dostęp do informacji sprawia, że łatwiej również do Ciebie dotrzeć i podać Ci odpowiednie pożywienie dla Twojego mózgu. Wiele potężnych koncernów pracuje nad tym byś myślał to co oni chcą, byś nie dokonywał własnych wyborów.

To nie kolejna teoria spiskowa, ale potężny biznes reklamowy. Poparte jest to niestety wieloma dowodami i nie muszę ich przytaczać, podając co odwaliła konkretna firma, jednak warto wspomnieć o kilku sposobach manipulacji, które stały się już zjawiskiem powszechnie akceptowalnym:

  • kreowanie wyjątkowości – wmawiając ludziom, że nasz produkt to synonim czegoś wyjątkowego i lepszego (nieważne, że przy kiepskiej jakości produktach), uzyskujemy efekt, że każdy musi go mieć – bo chce być lepszy. Sąsiad ma to ja też – nie będę gorszy. Wmawianie nam naszej niższości przez nieposiadanie to okrutny, ale bardzo skuteczny mechanizm.
  • bazowanie na zdrowych składnikach – wciśnij ludziom, że to 100% wołowiny, same zdrowe składniki, że dbasz o środowisko i będą kupować masowo. A wiecie, że firma która jest mistrzem w takiej manipulacji, jest też największym na świecie producentem zabawek, co gorsza w większości z plastiku. Do tego używa ton papieru w swoich restauracjach. Jak się to ma do ochrony tego środowiska? Łakocie i witaminy, czy głównie cukier i barwniki, a przy okazji witaminy? Przykładów bez liku i wszystko po to by wzbudzić nasze poczucie zaufania i korzystnego wpływu na zdrowie..
  • wmów, że to lek na wszystko – suplementy diety to nie leki! A jak wiecie, to czemu łapiecie się na to? Poprawiają Wasz stan? Na tym kłamstwie zbudowany jest warty miliardy dolarów rynek. I wiecie, że te środki są zakwalifikowane, nie jako leki, a jako żywność? No właśnie firmy dbają o to, by niewiele osób o tym wiedziało i by klienci traktowali je, jako złoty środek na wszystko. Niestety też czasem szkodzą bo potrafią sugerować, że z objawami choroby nie musimy iść do lekarza, tylko do apteki.
  • greenwashing – nasze produkty są ekologiczne, nie wpływają na środowisko, a wręcz je używając poprawiasz jego stan. Relatywnie do czego? Nawet samochód hybrydowy generuje zanieczyszczenia i rozkłada się latami, a oleje i smary do jego eksploatacji, nie są jakoś wyjątkowo przyjazne. Rynek samochodowy wykorzystuje to nagminnie jak i firmy energetyczne. Sypią się kary, a i tak reklamy lecą.
  • coś czego tak naprawdę nie ma – szczególnie problem dotyczy rynku spożywczego. Pasztet z dzika, albo pasztet, który jęczy o to by koło zająca poleżeć. Na opakowaniu widzimy hasło, które ma nas zachęcić do wyboru tego produktu, przez zastosowanie luksusowych składników. Jednak patrząc na etykietę, przekonujemy się o tym, że owszem, mięso z dzika jest, ale w ilościach śladowych. W kabanosach, które uważamy, że to samo zdrowe mięso mamy często dzioby, pazury, nie wspomnę o parówkach np. z szynki.
  • zdjęcie, a rzeczywistość – ile razy kupiliście pięknie opakowany, albo zaprezentowany na zdjęciu produkt, a okazało się, że trzeba być ślepym by to nawet móc zacząć porównywać. Kupcie hamburgera, rozpakujcie i porównajcie ze zdjęciem nad kasą. Poproście o tego ze zdjęcia. Wyraz twarzy kasjerki – bezcenny (kolejna zakodowana z reklam fraza).
  • receptury babci i tradycja – tak naprawdę większość produkcji odbywa się w sterylnych warunkach, przy wykorzystaniu nowoczesnych linii produkcyjnych. Szczególnie popularne te nawiązania są w branży browarniczej: piwo takie samo od lat. Popatrzcie na to jak jest naprawdę, poszukajcie zdjęć z linii produkcyjnych popularnych browarów i na reklamy z drewnianymi kadziami.
  • powoływanie się na nieprawdziwe dane i statystyki – ja nie wiem czy producenci reklam są na tyle głupi, że myślą sobie: a walnę jakąś liczbę na poparcie tematu, to uwierzą. Serio nikt tego nie sprawdzi?Dane użyte w reklamach często pochodzą od jakiś sztucznie stworzonych firm badawczych, które manipulują wynikami, lub też co jest częste, prezentują tylko część wyników badań, pomijając resztę jako niewygodną. Prawdopodobnie najlepszy produkt, też bawi.
  • choroby, które nie istnieją – tu mamy cały wachlarz dolegliwości stworzonych na potrzeby reklamy. Jak również koncerny farmaceutyczne tworzyły choroby, by sprzedać swoje leki. Przykład: płyn do podłóg, lek na rzeżączkę, a obecnie cudowny lek nieświeży oddech to ten sam produkt. Zazwyczaj rozwiązania zawarte w reklamie dotyczą tylko jakiś konkretnych problemów występujących w określonych sytuacjach. Mamy tym sposobem zakwaszony organizm, na który mamy łykać magiczne tabletki. Tym czasem jest choroba kwasica metaboliczna, która jest ciężką chorobą wymagającą leczenia szpitalnego i na nią, te tabletki – zwyczajnie nie działają.
  • reklamy z ukrytą treścią – najbardziej chyba popularnym jest ukrywanie słów w grafikach i filmach. Przykłady takich reklam z powodzeniem znajdziecie w sieci pod hasłem: percepcja podprogowa w reklamach. Słowa typu sex, czy buy, ukryte w splotach włosów modelki, to przecież nie problem dla zdolnego grafika. My tego nie widzimy, ale nasz mózg tak.

To tylko czubek góry lodowej, o którym pewnie wiecie. Każdy z nas ma świadomość tego, że jest manipulowany. Audycja zawiera lokowanie produktu. Gwiazdy noszące ciuchy tylko określonej marki, albo używające kosmetyków tego producenta. To i inne techniki mają wpłynąć na nasze wybory. Mają sprawić, że przychylniej spojrzymy na produkt lub markę, wybierając ją wśród wielu innych produktów na półce. To nie przypadki, ale wiele osób pracujących właśnie na to, byś tak myślał. Chodzi w tym wszystkim tylko o pieniądze. Rynek reklamowy jest jednym z najlepiej rozwijających się i dochodowych biznesów na świecie.

Pomyślcie ilekroć sięgacie na półce odruchowo po produkt, który wasz umysł wybiera podświadomie jako zdrowy, dobry i cool – czy aby na 100% tak jest? Sprawdźcie etykietę, składniki, porównajcie z sąsiadującym wyrobem. Nie dajcie się wieść bez udziału świadomości przez życie. Walczcie o to by podejmować wybory z pełną odpowiedzialnością i zrozumieniem czemu własnie tak.

Komentarze

Śmiało, nawtykaj mi lub pochwal za to co napisałem. Każdy komentarz jest cenny. Aby skomentować wystarczy zalogować się za pomocą jednego z kont: Facebook, Disqus, Twitter lub Google.

Niestety wykluczyłem ze względu na spam, możliwość wstawiania linków w komentarzach. Chcesz bym coś zobaczył, napisz mi w mailu. Nie zbieram i nie przechowuję Twoich danych osobowych - więcej na temat warunków komentowania znajdziesz w Polityka prywatności.

Zobacz też

Zabawy z dzieciństwa – brudno i radośnie

Wczoraj z Judytą przed zaśnięciem, wspominaliśmy stare czasy i nasze zabawy z dzieciństwa.…