Kosą po patelni Luźne przemyślenia Walentynki – święto miłości do próżności

Walentynki – święto miłości do próżności

7 minuty czytania
2
35

Nie jest niczym odkrywczym stwierdzenie, że ktoś wymyślił to święto, po to by nieźle zarobić. Nie jest także odkryciem to, że w zasadzie jesteśmy ogólnie zmuszani do tego, by kochać w ten dzień szczególnie. Zewsząd serduszka, miłość wylewająca się z mediów, stron, wystaw sklepowych. I wszędzie reklamy – spraw Swojej ukochanej niespodziankę. Wymiotujemy tęczą, gdzie nie spojrzymy. A czy kocha się od święta czy stale? I to też nie jest odkrywcze pytanie, jednak dajemy się ponieść ogólnym zachowaniom społecznym i głupiejemy na chwilę.

Zapominamy o istocie samej miłości. Czy ją trzeba jakoś udowadniać kupując prezenty, zapraszając na kolację? Bo wszyscy tak robią to ja też, bo moja Pani będzie smutna, że koleżankę mąż zabrał na Karaiby, a ja co? Nie da się od tego świętowania uciec, zapomnieć – no chyba, że jesteś singlem z wyboru, to Sobie kup coś fajnego i otwórz wino. Jak już chcemy świętować to z umiarem, pokażmy, że pamiętamy lub zróbmy coś wyjątkowego.

TAK, pomysł np. z wypucowaniem całego mieszkania na błysk, ale tak by żona rąk nie załamała, że III wojna własnie przetoczyła się przez dom, będzie o wiele fajniejszy dla Kobiety, która to robi codziennie. Upiecz jej ciasto lub ugotuj obiad – pewnie przepisy z mojej strony Ci w tym pomogą. Zabierz na wspólny spacer do parku, jeśli dawno nie byliście. Zróbcie coś czego się nie spodziewa. Zaskoczenie miłym gestem, jest o wiele bardziej ciekawe, a przy okazji ma dobre strony praktyczne, co w naszych męskich umysłach przyznacie, że ma duże znaczenie.

NIE dajmy się ponieść wystawom, komercji i ogólnej nagonce na to, że okazywanie miłości jest obowiązkowe np. przez kupienie 100 serduszek z czekolady. Może gest fajny ale ich nie zje. I pomyśli: głupek, pójdzie mi to w boki to zobaczymy czy dalej będziesz mnie tak kochał. Ja wiem, że zdolność samodzielnego myślenia wytracamy powoli, ale właśnie w takim dniu to niezbędne. Dla większości kobiet uwierzcie, bardziej się liczą gesty i pamięć niż wasza rozrzutność. Dla większości zaznaczam, bo jak związałeś się z kimś kto jak dostanie kwiatka zrobi Ci scenę, bo w zeszłym roku dostała kolczyki, to może pora się zastanowić, po co z Tobą jest.

Miłość, dla mnie, to bycie dla kogoś kogo kochasz dobrym. Tak zwyczajnie przez pomoc, troskę, czułość, zainteresowanie, wsparcie… okazuje się to każdego dnia. Nie trzeba specjalnych okazji by powiedzieć: kocham Cię. Jednak by nie czuła się nasza partnerka własnie gorzej od koleżanek (bo wybaczcie drogie Panie – każda z Was jest trochę próżna i zazdrosna), zróbmy jakiś gest. Okażmy trochę bardziej to co pisałem powyżej. By poczuła się wyjątkowo zadbana. I nie, kupienie nowego zestawu opon na wiosnę jako prezent albo robota kuchennego nie jest dobrym pomysłem. Ja wiem, że część z Was pójdzie tropem myśli – kocham Ją to ulżę w pracy, taki odkurzacz jej pomoże. Miłość jest osobistym, wewnętrznym uczuciem. Tak wiec i prezenty i to co ofiarowujecie, ma być z serca, a nie portfela i nie musi być całkiem praktyczne. Chociaż pewnie zamiast kwiatka, czasem Wam się śni nowa siekiera, wtedy raczej – kochanie zamówiłem nam terapie rodzinną na walentynki, będzie całkiem niezłe.

Kilka słów tez do Pań. Kto powiedział, że to święto działa w jedną stronę? Kochacie tego wariata? No to przepraszam… czekasz aż zabierze Cię na kolację, aż da kwiatka, czekasz na coś wyjątkowego? Pytasz co kochanie przygotowałeś na walentynki? No to, pytaj i czekaj… kochasz to też doceń starania i pokaż tak samo, jak jest dla Ciebie ważny. Może to Ty go zaskocz czymś w tym roku?

Świętujmy sami, we dwoje, z kotem, jak komu pasuje, bo miłość jest wszędzie obok nas i w nas. Krzyczcie nawet, że kochacie. Macie prawo, bo to wspaniałe uczucie. Jednak błagam myślcie nieszablonowo.

Komentarze

Śmiało, nawtykaj mi lub pochwal za to co napisałem. Każdy komentarz jest cenny. Aby skomentować wystarczy zalogować się za pomocą jednego z kont: Facebook, Disqus, Twitter lub Google.

Niestety wykluczyłem ze względu na spam, możliwość wstawiania linków w komentarzach. Chcesz bym coś zobaczył, napisz mi w mailu. Nie zbieram i nie przechowuję Twoich danych osobowych - więcej na temat warunków komentowania znajdziesz w Polityka prywatności.

Zobacz też

Życie z ogrem – przygoda czy udręka?

Przynajmniej Ci, którzy mnie poznali osobiście wiedzą, że mam naturę ogra. I to nie tak w …