w , ,

Tatuaż – pierwsze kroki i co trzeba wiedzieć

Coraz modniejsze i w zasadzie już wszechobecne stają się tatuaże. Szczególnie widać to na plażach. Decydują się na nie ludzie w różnym wieku. A skoro i ludzi dużo je nosi to i wzorów oraz pomysłów na nie, staje się coraz więcej. Dla jednych to sposób na ozdobienie ciała, dla innych pamiątka po ważnym wydarzeniu w ich życiu, a u innych to wręcz manifest i sposób na wyrażenie siebie. Co jednak warto wiedzieć, jeśli zaczynasz myśleć poważnie o wykonaniu pierwszego tatuażu.

Przede wszystkim musisz być świadomy, że usunięcie go to poważny problem, o wiele gorszy niż wykonanie. Tatuaż może być ozdobą, ale wykonany źle lub w złych warunkach, może stać się czymś czego w sobie nie lubimy, a wręcz może prowadzić do powikłań zdrowotnych. Dlatego decydując się na niego trzeba nie iść za modą, ale warto to naprawdę przemyśleć. Zostanie to pewnie z nami na całe życie i wykonanie napisu „Kocham Anię”, jest uwierzcie złym pomysłem, no chyba że to imię córki. Warto przed wyborem wzoru dokładnie przemyśleć co będzie zdobić nasze ciało przez lata. To nie ciuch, który wyjmiemy inny z szafy, jak obecny nam się znudzi. Jeśli ma to być motyw ozdobny, niech będzie neutralny. Na początek, dla kobiet motywy kwiatowe są pod tym względem idealne. Dla mężczyzn tribale czy symbole.

Z moimi tatuażami było tak. Pierwszy zrobiłem na pewnym zakręcie życiowym – z potrzeby chwili. Zawsze chciałem go mieć, ale zawsze też odkładałem ten moment. Trochę strachu pomieszanego z brakiem zdecydowania, co tak naprawdę chcę. Okazji było dużo, ale jakoś się nie złożyło. Aż nadszedł dzień kiedy okazało się, że znajomy robi fajne wzory, a ja stwierdziłem, że jak nie teraz to kiedy? To że byłem w sytuacji, jak zaznaczyłem zakrętowej, spowodowało, że oddałem moje ciało pod maszynkę u osoby, która się jeszcze uczyła jak to robić. To powodowało, że strach był jeszcze większy. Jednak widziałem wcześniejsze prace wykonane przez kolegę, co mnie trochę uspokoiło. Sam wymyśliłem wzór i go zaprojektowałem. Tak więc też dokładnie wiedziałem czego chcę i jak to ma wyglądać. Chwila bólu i po krzyku.

Zrobiłem go wysoko na ramieniu, bo zazwyczaj pierwszy tatuaż ludzie chcą zrobić tak, by tylko samemu go widzieć. koszulki nawet z krótkim rękawem go przykrywały. Strasznie cieszyłem się, że go mam i do dziś go lubię. Przypomina mi o wydarzeniach z mojego życia i ma symbolikę, która jest ze mną ściśle związana. Nie straci na wartości mimo upływu lat, bo będzie mi zwyczajnie te chwile przypominał. Teraz śmiało mogę powiedzieć że nie dość, że wybrałem mądrze to całkiem świadomie. Jednak po 2 latach mniej więcej, stwierdziłem że nie jest on położony w miejscu, w którym chciałbym by był. Czemu? No właśnie bo nikt go nie widzi. Tak to głupie, ale chciałem by był widoczny. I wtedy znów zrodziła się myśl o kolejnym.

Drugi też rodził się w bólach. Potrzebowałem 10 lat na to by znów się zdecydować. Pomyśleć nad tym co chcę. Wynika z tego, że lotny to ja nie jestem. A to nie było kasy, a to brak decyzji, że teraz i tak się bujałem. Rok temu córka Kasi – Olga stwierdziła, że chce maszynkę i będzie się uczyć robić tatuaże. W między czasie zdała na ASP w Krakowie. Rysuje pięknie, więc stwierdziłem, że to widać moje przeznaczenie iść do kogoś kto się uczy. Widziałem kilka jej prac już wykonanych. Tez usiadłem do komputera i zacząłem wymyślać wzór. Tym razem jednak zdecydowałem, że ja nakreślę ogólnie czego chcę, a sam końcowy rysunek zostawię w rękach artystki.

Tygrys – czemu? Na to składa się wiele czynników. Siła samego zwierzęcia, piękno, to że urodziłem się w roku tygrysa, no i to że ulubiona postać z Kubusia Puchatka to własnie Tygrysek. Wykonałem wstępny szkic, Olga zrobiła z tego nieco ulepszoną wersję i dziaramy. Tzn. Olga dziara, a ja cierpię.

Tak, tatuaż boli. I musisz być na to gotowy. W niektórych miejscach mniej, w innych bardziej. Zależy to też od tego jaki to rodzaj tatuażu i jaki rodzaj skóry. Ja jestem gruboskórny podobno bardzo wiec u mnie trzeba podziabać więcej. Ogólnie mniej bolą miejsca dobrze umięśnione. Tatuaże z cieniowaniami też są łatwiejsze do zniesienia. Ja ze swoim rzuciłem się trochę na głęboką wodę, bo chciałem pełny czyli w większości wykonany kreską z pełnymi powierzchniami z jednolitą ciemną barwą. Szczerze nie polecam na początek. Zaczyna się od nałożenia konturów. Czyli ciągłych kresek które później będą wypełniane przez cieniowania lub kolory. Raz, że to pierwsze zetknięcie z tym uczuciem, a dwa że samo robienie kresek pojedynczą igłą trochę bardziej boli, może wywołać u Ciebie odruch, że chcesz zwiewać. Po kilku kreskach ból jednak się zmniejsza i przypomina upierdliwego komara który Cię kąsa, raz za razem. Wskazane raczej jest by nie wnosić do salonu tatuażu broni, bo czasem możesz mieć ochotę jej użyć.

Gdy już to przetrwasz, niestety masz ranę na skórze, którą trzeba odpowiednio zabezpieczyć i o nią przez jakiś czas szczególnie dbać. Tatuaż należy utrzymywać w czystości, nie można go wystawiać na działanie promieni słonecznych, a skórę należy pielęgnować i odżywiać. Usłyszycie pewnie cały szereg zaleceń od tatuażysty, wiec nie będę się na ten temat rozpisywał. Jest jednak kilka rzeczy na które warto zwrócić uwagę jeśli już się zdecydujesz, by zwyczajnie zadbać o swoje bezpieczeństwo:

  • Wzór – ma ci się podobać i pomyśl czy za 5 lat też się będzie podobał. Boisz się to zacznij od czegoś małego. Będziesz się tym czuć ok, za kilka miesięcy zrób kolejny.
  • Sprawdź poprzednie prace – tatuażysta zazwyczaj dokumentuje swoje dzieła i chętnie się nimi pochwali. W salonach tatuaży też się szkolą ludzie i to nic dziwnego, że trafisz na osoby bardziej lub mniej doświadczone. Jeśli masz skomplikowany wzór wymagający techniki i wprawy poproś o podobny przykład wykonanej pracy przez te osobę. Eksperymenty nie kończą się dobrze.
  • Higiena – ważne by tatuaż był wykonywany z zachowaniem podstawowych, a wręcz szczególnych zasad higieny. Tatuażysta powinien sterylizować maszynkę, używać rękawiczek, używać nowych igieł, wlać świeży tusz do pojemniczków i zwyczajnie dbać o czystość.
  • Postępuj zgodnie z zaleceniami – utrzymuj tatuaż w czystości, dezynfekuj skórę, smaruj kremem, nie leż na słońcu bez przykrycia go. Serio, zaniedbania z Twojej strony mogą się skończyć naprawdę źle.

Gdy już przebrniesz przez wszystkie etapy, pokonasz strach i odrobinę bólu, zyskasz na swoim ciele piękną ozdobę, która będzie wyrażała Ciebie. Ja uwielbiam moje tatuaże i pewnie to nie koniec przygody z nimi. Już mam w głowie projekt kolejnego, tym razem trochę bardziej skomplikowany z cieniowaniem i teraz na nodze. Nie będę czekał kolejne 10 lat. Złapałem zajawkę i to lubię, więc warto chwilę pocierpieć.

Opiszcie swoje doświadczenia z tatuażami, albo obawy z nimi związane, może wspólnie z Olgą odpowiemy na Wasze pytania i pomożemy rozwiać wątpliwości. Zapraszam też na instagram Olgi – niehumorek_tattoo, której serdecznie dziękuje za wykonanie mojego tygryska.

Podziel się z innymi
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Słodko Słodka
2 miesięcy temu

Taki tygrys robi wrażenie, sama nie mam tatuażu, ale przyznam się szczerze, że gdyby na darzyła się okazja, to pewnie bym się skusiła na coś małego i delikatnego. Mój mąż ma 2 tatuaże, które zrobił sobie na zakrętach życiowych.