Porządek w telefonie brzmi trochę jak sprzątanie szuflady z kablami, czyli coś, co człowiek odkłada tak długo, aż sam się boi tam zajrzeć. Sam zauważyłem, że telefon miał mi ułatwiać życie, a czasem zachowuje się jak mały kierownik zmiany: tu piknie, tam przypomni, jeszcze gdzieś wyświetli promocję na coś, czego wcale nie potrzebuję. Niby drobiazg, ale po całym dniu takie drobiazgi potrafią zmęczyć bardziej niż porządna robota.
Nie chodzi mi o to, żeby nagle wyrzucić smartfon przez okno i wrócić do czasów, gdy człowiek znał trzy numery na pamięć, a resztę miał zapisaną na kartce przy telefonie stacjonarnym. Telefon jest przydatny, tego nie ma co udawać. Problem zaczyna się wtedy, gdy w kieszeni nosimy nie narzędzie, tylko magazyn wszystkiego naraz: bank, pocztę, sklep, radio, telewizor, gazetę, notatnik, budzik i jeszcze tablicę ogłoszeń całego świata.
Zacznij od rzeczy, które naprawdę widzisz codziennie
Porządek w telefonie warto zacząć od ekranu gł”wnego, bo to on wita człowieka za każdym razem. Jeśli już na starcie masz tam wszystko, od banku po aplikację do promocji na karmę dla kota, głowa dostaje mały bazar zamiast prostego narzędzia. Niby można z tym żyć, tylko po co codziennie przedzierać się przez własny bałagan?
Dla mnie ekran gł”wny powinien być jak blat w kuchni. Na wierzchu trzymam to, czego używam często, a reszta ma swoje miejsce gdzieś dalej. Telefon, wiadomości, aparat, mapa, bank, kalendarz i dwie albo trzy najważniejsze aplikacje wystarczą większości ludzi. Cała reszta nie musi stać w pierwszym rzędzie i machać ręką jak uczeń, który zna odpowiedź, choć nikt go nie pytał.
Szybki przegląd aplikacji bez robienia z tego audytu
Nie ma sensu robić z porządkowania telefonu wielkiej operacji strategicznej. Wystarczy przejść po aplikacjach i zadać sobie kilka prostych pytań. Jeśli odpowiedzi są nieprzyjemnie oczywiste, aplikacja najpewniej nie jest już potrzebna.
- Czy używałem tej aplikacji w ostatnich trzech miesiącach?
- Czy wiem, po co ją zainstalowałem?
- Czy ta aplikacja realnie mi pomaga, czy tylko coś ode mnie chce?
- Czy mam już inną aplikację, która robi dokładnie to samo?
- Czy zostawiłbym ją, gdybym dziś ustawiał telefon od zera?
Niektóre aplikacje instalujemy z ciekawości, inne dlatego, że ktoś polecił, a jeszcze inne, bo były potrzebne dokładnie raz. Potem zostają jak stare paragony w portfelu: niby nic nie ważą, ale robią bałagan. Jeśli aplikacja nie była używana od kilku miesięcy i nie jest ważna, można ją spokojnie usunąć. Jak będzie potrzebna, świat się nie zawali, zainstaluje się ją ponownie.
Powiadomienia to nie są rozkazy
Największa zmiana przychodzi wtedy, gdy człowiek zrozumie, że powiadomienie nie jest poleceniem służbowym. Telefon może piknąć, ale to nie znaczy, że trzeba natychmiast reagować. Kiedyś, jeśli ktoś czegoś chciał, musiał zadzwonić albo poczekać, aż się spotkamy. Teraz byle aplikacja potrafi zachowywać się tak, jakby los świata zależał od tego, czy obejrzę nową ofertę na słuchawki.
W ustawieniach telefonu warto przejrzeć powiadomienia aplikacja po aplikacji. Zostawiłbym tylko te, które naprawdę mają znaczenie: połączenia, wiadomości od bliskich, bank, kalendarz, ewentualnie sprawy zawodowe, jeśli muszą być pod ręką. Sklepy, gry, media społecznościowe i aplikacje z promocjami nie muszą mieć prawa do przerywania obiadu, rozmowy czy zwykłego odpoczynku.
Tu nie trzeba być ascetą. Wystarczy, że telefon przestanie zachowywać się jak ktoś, kto co pięć minut puka do drzwi, żeby powiedzieć, że nic ważnego się nie stało.
Foldery są dobre, jeśli nie przesadzisz
Foldery w telefonie pomagają, ale tylko wtedy, gdy są proste. Nie ma sensu tworzyć piętnastu katalogów o nazwach tak dokładnych, że potem samemu nie wiadomo, gdzie coś włożyć. Wystarczy kilka zwykłych grup: Finanse, Zdrowie, Praca, Zakupy, Podr”że, Rozrywka.
Najlepiej sprawdza się zasada, że aplikacja ma trafić tam, gdzie człowiek będzie jej szukał bez zastanawiania. Bank do finansów, apteka i krokomierz do zdrowia, bilety i mapy do podr”ży, komunikatory zawodowe do pracy. Jeśli po chwili sam nie wiesz, do którego folderu pasuje dana aplikacja, to może najpierw warto zapytać, czy ona w ogóle jest potrzebna.
Nie każda pomocna aplikacja naprawdę pomaga
Jest taka grupa aplikacji, która wygląda pożytecznie, ale tak naprawdę tylko dokłada kolejny obowiązek. Jedna ma pilnować nawyków, druga przypominać o wodzie, trzecia mierzyć sen, czwarta liczyć kroki, piąta podpowiadać, kiedy oddychać. Nie mówię, że to wszystko jest złe. Mówię tylko, że jeżeli aplikacja ma pomagać, a człowiek czuje się przez nią bardziej kontrolowany niż wspierany, to coś tu nie gra.
Porządek w telefonie to także odwaga, żeby przyznać: z tego nie korzystam, to mi nie służy, tego nie potrzebuję. Nie trzeba mieć aplikacji do każdego kawałka życia. Czasem zwykła notatka, kalendarz i przypomnienie wystarczą lepiej niż rozbudowany system, który po tygodniu zaczyna przypominać pracę na p”ł etatu.
Galeria zdjęć, czyli cichy magazyn wszystkiego
Galeria zdjęć potrafi urosnąć po cichu do rozmiarów rodzinnego archiwum, sklepu z paragonami i magazynu zrzutów ekranu w jednym. Robimy zdjęcia dokumentom, cenom w sklepie, numerom z tabliczek, potrawom, psu, kotu, zachodowi słońca i jeszcze pięciu wersjom tego samego ujęcia. Potem szukamy jednej fotografii i okazuje się, że trzeba przekopać p”ł życia.
Nie trzeba od razu robić wielkiego porządku przez trzy wieczory. Wystarczy raz na jakiś czas usunąć zrzuty ekranu, nieudane zdjęcia i duble. Dobrze też utworzyć albumy dla rzeczy naprawdę ważnych: dokumenty, rodzina, dom, podr”że, inspiracje. Galeria wtedy przestaje być śmietnikiem obrazków, a zaczyna być miejscem, w którym da się coś znaleźć bez mamrotania pod nosem.
Hasła i loginy nie powinny mieszkać w notatniku
Przy okazji porządków warto spojrzeć na hasła. Wiem, że najprościej zapisać coś w notatniku, wysłać samemu do siebie albo trzymać na kartce. Tylko że to jest wygodne dokładnie do momentu, w którym człowiek zgubi telefon, ktoś przejmie pocztę albo trzeba szybko zmienić hasło i nie wiadomo, od czego zacząć.
Najrozsądniej korzystać z menedżera haseł wbudowanego w telefon albo z osobnej sprawdzonej aplikacji. Dzięki temu nie trzeba pamiętać wszystkiego, a hasła mogą być r”żne i mocniejsze. Nie jest to temat romantyczny, wiem. Ale spokojna głowa, że bank, poczta i ważne konta są lepiej zabezpieczone, jest warta tych kilku minut ustawiania.
Mały plan na p”ł godziny
Jeśli chcesz zrobić porządek bez znikania na cały wieczór, można podejść do tego bardzo praktycznie. Najpierw usuń aplikacje, których nie używasz. Potem zdejmij z ekranu gł”wnego wszystko, co nie musi być pod ręką. Następnie wyłącz powiadomienia sklepom, grom i mediom społecznościowym. Na końcu przejrzyj galerię i wyrzuć przynajmniej zrzuty ekranu, które już niczemu nie służą.
To nie jest rewolucja, tylko zwykłe odgruzowanie. Po takim p”łgodzinnym sprzątaniu telefon zaczyna mniej zaczepiać, a bardziej pomagać. I o to chodzi.
Najważniejsze w tym całym sprzątaniu jest to, żeby telefon wrócił na swoje miejsce. Ma pomagać zadzwonić, zapłacić, sprawdzić drogę, zrobić zdjęcie, pogadać z kimś bliskim i czasem się rozerwać. Nie musi decydować, kiedy się skupiam, kiedy odpoczywam i na co patrzę po przebudzeniu. Wystarczy, że przestanie robić bałagan tam, gdzie człowiek próbuje mieć trochę spokoju.




