w ,

Dążenie do świętości kontra polskie dążenie do świętojebliwości



O co chodzi? O bardzo prostą rzecz, czyli rozróżnienie miłości od nienawiści. Świętość to dążenie do miłości, chyba z tym się każdy zgodzi, czym jest zatem polska świętojebliwość? Narzucaniem praw moralnych na siłę, światopoglądu, tego jak myślę, tego co robię. Bo skoro ja tak robię i myślę, to wszyscy inni „w imię mojego boga” też tak powinni. Mojego to słowo klucz. Już wyjaśniam o co mi chodzi.

Jestem antyklerykałem i ateistą z wyboru, pewnie to mnie na wstępie już sprowadza do pozycji lewaka, który gówno wie i gówno widział i rozumie. Do wyrażania się zatem w tych sprawach, bo moralny ani pewnie prawy to ja nie jestem, zwyczajnie nie mam prawa. Stereotyp, który zasiał w Tobie kościół i partie polityczne, karze Ci tak myśleć. Jednak proszę daj mi szansę i czytaj dalej, a może się okaże, że tak naprawdę myślimy podobnie.

Jak napisałem z wyboru, ponieważ sakramenty prawie już wszystkie, prócz ostatniego przyjąłem. Byłem ministrantem, działałem w oazie i duszpasterstwie akademickim, ba nawet uczyłem dzieci niosąc im słowo pańskie, a także sporo śpiewałem na jego chwałę. Chodziłem na pielgrzymki, nawet miałem pomysł by zasilić szeregi czarnego bractwa. Na szczęście oprzytomniałem, bo im bliżej byłem ludzi zarządzających firmą reprezentującą interesy boga na ziemi, tym bardziej traktowałem to własnie jako firmę, a nie jako organizację misyjną. Mniej w tym było dobra, niż w ośrodkach pomocy społecznej, a więcej kasy, układów, zależności i narzucania tego co i kiedy masz myśleć. Ale ja nie o tym…

Dążenie do świętości

Przypomnij sobie najpierw, jak nauczał Jezus? Kochaj swojego boga, zło dobrem zwyciężaj, miłuj nieprzyjaciół, miłuj bliźniego… mam wrażenie, że cały nowy testament, prócz bogatej warstwy baśniowo-fabularnej ma jedno przesłanie – kochaj! Czytałem tę książkę kilka razy i jakoś nie widziałem tam nigdzie, by ktokolwiek nawoływał do tego, by siłą narzucać komuś to co głosisz. Idźcie i głoście dobrą nowinę. Głoście! Apostołowie nikomu nic nie narzucali. Mówili jak żył ich idol, mówili ludziom o jego naukach, w myśl zasady prawda się sama obroni. Każdy kto ich słuchał miał wybór, czy się do nich przyłączy, czy nie. Często niosło to za sobą konsekwencje nawet w postaci utraty życia, bo na nich zwyczajnie polowano. Jedno co jest w tym momencie ważne – umierali, bo nie chcieli się wyrzec boga, a nie dlatego, że walczyli w jego imię. Męczennikiem był ten kto umarł w imię swojej wiary, a nie ten co z mieczem w dłoni o nią wojował.

Ale przejdźmy do mieczy. Znalazł się później, jeden lub drugi, co miał pod sobą wojsko, ludzi i stwierdził, że skoro ja wierzę, to inni też muszą. I tak narodził się kościół w formie instytucji wojskowej, która za pomocą żelaza zaczęła wprowadzać nowy porządek świata. Z roli męczenników nasi święci stali się oprawcami, zwyczajnie zasilając szeregi męczenników wśród innych wiar. W pewnym momencie jednak stwierdził ktoś, że zawojowali już co się dało, szerząc jedynie słuszną wiarę i trzeba zająć się interesami i umacnianiem wiary. Głównie poprzez umacnianie wpływów politycznych i gromadzenie majątków. Tak narodził się kościół w obecnej formie, nazwijmy to ładnie – korporacyjnej.

Jednak w całej historii kościoła ideały pozostały te same (z małymi wyjątkami potwierdzającymi regułę). Świętym i miłym bogu zostawało się poprzez czynienie dobra w jego imię. Trzeba było na to zasłużyć. Większość świętych poza męczennikami z naszego pocztu imieninowego to ludzie dobrzy, pomagający, głoszący słowa boże. Jednak czy nie ma na świecie ludzi którzy nie wierzą, a mimo to postępują jak święci? Czy, jeśli by wierzyli w Twojego boga, by byli ok? Dają miłość, pomagają, czynią dobro jednak z innym bogiem na ustach lub w ogóle będąc ateistami. Czy przez to są źli? Pewnie, że nie ale dużo osób niestety tak myśli i budzi się w nich poczucie, że fajny ale mógłby się nawrócić. Mamy to tak głęboko zakorzenione, wręcz z dziada-pradziada ssane z mlekiem matki, że ciężko nam się przez te bariery przebić i przestać walczyć.

Polska świętojebliwość

I tu kłania się nasza moralność. Z jednej strony mamy biblię i nauki Jezusa z drugiej, to że nasze jest słuszne. Powstaje dylemat moralny polegający na tym: czy głosić. czy go walnąć. Często wybieramy agresywne głoszenie. Polega to na tym, że narzucamy innym nasze jedynie słuszne prawdy, jako coś co ta osoba ma przyjąć za swoje, a jak nie przyjmie, to będzie musiała pod groźbą kary. I w ten sposób powstają prawa. które nakazują myślenie i postepowanie w określony sposób wszystkim. W mojej opinii to dążenie do Państwa wyznaniowego, a to już krok mały do zniewolenia.

Demokracja, w której żyjemy, daje swobodę wyznania i myślenia obywatelom. Nie jest to byt polityczny, który jest idealny. Jednak bardziej szanuje on człowieka jako jednostkę. Polacy, zwłaszcza pokolenie wychowane na wartościach chrześcijańskich, jednak lubią mieć skłonności do przesady i narzucania innym swojej jedynie słusznej drogi. Dlatego tak ciężko odnaleźć się prawicowym partiom w takiej rzeczywistości. Kończy się to zazwyczaj tym, że narzucają coś narodowi, ten się buntuje i później jest zmiana i trzeba wszystko odkręcać. Partie centrum w Polsce nie istnieją. Dla nas wszystko jest czarno-czerwone albo białe.

Narzucamy innym nasz sposób myślenia, by czuć się komfortowo. Kto nie z nami, ten przeciwko nam. I tu mamy kolejną rzecz, którą Polacy uwielbiają robić: szczekanie zza płotu. Krzyczymy zajadle, narzucamy, jednak nic nie robimy, by dać innym przykład naszą postawą. Problem jest nie mój, mnie nie dotyka, ale się wypowiem. Gdy problem jednak dotyka już mojego podwórka, to przestajemy ujadać i okazuje się, że postępujemy zupełnie inaczej niż przed chwilą krzyczeliśmy. Tyle razy już to widziałem, że mógłbym to określić jako cechę narodową.

Dlatego określam to właśnie mianem świętojebliwości. Bo zamiast pokazywać jak należy postępować własnym życiem, wolimy krzyczeć go broniąc, a w chwilach gdy nas dotyka problem odwracamy się od naszych ideałów. Bo zamiast pomagać, krzyczymy, by sobie sami pomogli, a jak my tej pomocy oczekujemy to wyciągamy ręce. Bo jesteśmy zajadłymi obrońcami wiary i jej wartości, a w życiu nie przeczytaliśmy od deski do deski słów naszego zbawcy. Już nie wspomnę o tym, że przecież Jezus chyba się pomylił mówiąc o miłości nieprzyjaciół, bo nie przepuszczę temu gnojowi sąsiadowi. Oto właśnie dążenie do świętości Polaka.

Pokolenie JP2 już niestety jest reliktem. Młodzież przeszła do Internetu. Wychowuje się na zupełnie innych wzorcach. Co zabawne – dobrych – mimo,. że tym złym Internetem straszą jak diabłem. Poszanowanie odmienności, tolerancja, wolność przekonań – takie idee właśnie z niego wynoszą. Teraz ta młodzież wyszła na ulice i skanduje bez skrupułów hasła, które są w ich sercach. Mają dość narzucania im co i kiedy maja myśleć, mają dość decydowania o tym co się dzieje z ich ciałem, przyszłością, przekonaniami. Oni nie są zakłamani, sterowani, ubezwłasnowolnieni. Krzyczą szczerze to w co wierzą i czego pragną. Kolejną zabawna rzeczą jest to, że w tym samym Internecie największymi hejterami są babcie wojujące o wiarę i moralność. To z ich wypowiedzi płynie nienawiść! Wynika to z tego, że wolimy narzucać, karać i dojechać każdego kto myśli i mówi inaczej niż ja.

Alternatywa

A może zamiast tego warto czasem odpuścić? Pokochać bliźniego, takim jakim jest. Z jego wadami i innymi przekonaniami? Póki nie zagrażają Tobie bezpośrednio, to co Ci szkodzi, że ktoś inny dokonuje innych wyborów niż Ty?

  • chcesz by wszyscy wierzyli w Twojego boga? – głoś dobrą nowinę – nauczaj jak apostołowie, zachęcaj do wiary a nie strasz piekłem
  • chcesz by ludzie byli dobrzy dla siebie? – bądź dobry dla innych – dla każdego nawet tego wrednego sąsiada, pokaż inna drogę
  • chcesz by Tobie ktoś pomógł? – pomagaj innym – ale aktywnie, pójdź, spytaj czy ktoś starszy, schorowany, ktoś kto ma niepełnosprawne dziecko nie potrzebuje pomocy i jej udziel
  • chcesz chronić dzieci nienarodzone? – nie usuwaj ciąży – pokaż, że jesteś temu przeciwna i świeć dobrym przykładem, ale daj wolność wyboru innym
  • chcesz by nie atakowali Twojego księdza i kościoła? – dbaj o swój kościół – wpływaj na to jak jest zarządzany, ksiądz to tylko człowiek, rozmawiaj z nim, wpływaj na to co się dzieje w Twojej parafii i jaki ma wizerunek
  • chcesz by nie było wśród Polaków nienawiści? – nie posługuj się nią – nie hejtuj zza monitora, nie obmawiaj, nie używaj mowy nienawiści.

Przecież to proste i opiera się na tolerancji, której tak właśnie nam brakuje. Kochaj, a nie walcz w imię miłości jaką jest Chrystus – czas wypraw krzyżowych i inkwizycji przeminął na szczęście już dawno. Kochaj, szanuj poglądy, przekonania i wiarę innych. Kochaj i dawaj temu świadectwo przez czyny, a nie krzycz zza płotu lub monitora.

PS. Każdy przejaw mowy nienawiści na moim blogu zwyczajnie spotka się z trwałym usunięciem komentarza, oraz z pozbawieniem możliwości komentowania dla osoby, która go zostawiła. Moje podwórko – moje zasady. Wyrażaj opinię, nawet odmienną od mojej, ale nie hejtuj.

Podziel się z innymi
Avatar
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
maria
maria
26 dni temu

To powinien przeczytać każdy Polak i Polka. Twoje spojrzenie na ludzi w Polsce jest w 100% prawdziwe. Czy ludzie będą inni po tym co się dzieje nie przypuszczam jest wielu fanatyków. Pozdrawiam . Maria

Kasia
26 dni temu

Szkoda, że Polscy Katolicy, nie rozumieją tej prostej prawdy, że Bóg dał nam wolną wolę nie od parady. Dał ją nam z miłości i szacunku. Z wiarą, że potrafimy z niej korzystać… Inna rzecz, żę Kościół jako instytucja od zawsze nie ma nic wspólnego z prawdziwą wiarą i miłością (oczywiście i a szczęście wśród ludzi z nim związanych, są prawdziwi wierni pełni miłości bliźniego i zrozumienia prawdziwych praw boskich).Kościół Wiarę i Boga traktuje cynicznie i instrumentalnie piorąc mózgi wiernym i strasząc ogniem piekielnym od urodzenia. Bo tak utrzymają nad nimi władzę i się bogaca jednocześnie będąc bezkarnymi. Strach to świetne… Czytaj więcej »